Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niebieski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niebieski. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 sierpnia 2012

Manicure: Kropeczki po raz drugi :3

Cuuuudowne wakacje :3 Wypoczęłam, a teraz wracam do blogowania :3
Na dziś przygotowałam Wam kolejny, kropeczkowy (pierwotnie nie planowałam kropeczek, raczej myślałam o połączeniu dwóch, letnich odcieni) manicure, lecz w innym kolorze :)
Wszystkie użyte tu lakiery mają kremowe wykończenie c:
Na palec serdeczny nałożyłam dwie warstwy
pięknej, pastelowej żółci z Essence - 51 Mellow Yellow, a pozostałe paznokcie pokryłam jedną, grubszą warstwą lakieru Manhattan 78C. Kropeczki robione są tym samym, błękitnym lakierem.
Zaskoczył mnie nowy nabytek z Manhattanu, który bardzo szybko zasycha, kryje po jednej warstwie i utrzymuje się długo na paznokciach w dobrym stanie :3 Dodatkowo dostępne są nowe, urocze kolory :) Zapłaciłam za niego 13 złotych i chyba skuszę się jeszcze na kilka odcieni :3
 
TU podobna wersja :)

 pierwotna wersja c:

i wersja z kropkami :)

Manhattan 78C, Essence 51 Mellow Yellow

Jak Wam mijają wakacje? Nie chcę siać paniki, ale niedługo się kończą :c
Jakie paznokcie wybieracie na ten czas? :)


Buziaki
♥

niedziela, 12 lutego 2012

False Lash Effect Mascara - MAX FACTOR

Maskara to rzecz, którą ubóstwiam i jeżeli miałabym wybrać jeden kosmetyk, bez którego nie ruszę się z domu, zdecydowanie, bez żadnego cienia wątpliwości, wybrałabym ten produkt. Używałam już wielu tuszy do rzęs, z przeróżnych firm... począwszy od czegoś taniego, typu Essence, czy Wibo, skończywszy na tuszach z Chanel i próbce maskary z Estee Lauder. Już byłam gotowa do zakupy pełnowymiarowego opakowania maskary z Estee Lauder (Sumptuous Mascara), ale przez przypadek trafiłam na tego cudaczka z Max Factor (dokładna nazwa to False Lash Effect, Full Lashes, Natural Look Mascara, kolor DEEP BLUE). Przeglądając oferty internetowych sprzedawców (Allegro), natrafiłam na ten kosmetyk. Przede wszystkim, w oczy rzucił mi się kolor - ni to granat, ni błękit. Powiedziałabym, że ten kolor śmiało możemy nazwać KOBALTOWYM. Uwielbiam go, dlatego po niedługim zastanawianiu się nacisnęłam "Kup Teraz". Czasem przydałoby się zabrać mi Internet :D Im więcej z niego korzystam (szczególnie siedząc w sklepach online) tym bardziej mój portfel staje się szczuplejszy. Mniejsza z tym... wracajmy do recenzji produktu ;)
Tak jak wyżej wspomniałam, tusz zamówiłam na Allegro za około 30 zł, co uważam, że jest wielką okazją, natomiast producent podaje oryginalną cenę w wysokości 60 zł ! + polecam szukać cenowych okazji (np. na Allegro), nie kupujcie jej w drogeriach, za tak ogromną kwotę, jak 60 zł.
Paczuszka przyszła do mnie już po kliku dniach, a w niej, jakieś mniej istotne rzeczy i maskara.
Po otworzeniu jej, można tak to ująć, przeraziłam się szczoteczki, która jest dość sporych rozmiarów, a co za tym idzie, bałam się, że jest zbyt duża jak na moje, króciutkie rzęsy. Oprócz tego, kolor na żywo jest jeszcze bardziej intensywny i piękniejszy, niż na zdjęciach, w cieniu wgl nie zauważalny jest niebieski pigment (wygląda na czarny), lecz w słońcu możemy dostrzec jego prawdziwą barwę.
A teraz kilka słów o tym jak się sprawdza... aplikacja sylikonową szczoteczką jest bardzo przyjemna, lecz mam niewielki problem z dokładnym rozprowadzeniem tuszu na krótkich włoskach, tuż przy samym, wewnętrznym kąciku oka, więc pokrywam ich same końcówki, lecz nie jest to coś, czego nie mogę przeżyć ;) Rzęsy pomalowane są w miarę równomiernie. Zdecydowanie wyglądają na dłuższe, lecz nie powiedziałabym, że gęstsze.
Za co przede wszystkim kocham tą maskarę ? Za trwałość... pozostaje nienaruszona przez kilkanaście godzin, nie wykruszając się, mimo tego, że czasem zdarza mi się pocierać oczy palcami (staram się tego oduczyć, ale jakos mi nie wychodzi :(. ) Testuję ją już około 1,5 miesiąca i znalazłam też minusa, w zasadzie, nie do końca... sama nie wiem czy to zdarzyło się naprawdę, albo ja sobie coś wymyśliłam. Zmienił się zapach maskary, na bardziej chemiczny/toksyczny. Przypomina mi zapach mokrego cementu. Możliwe, że stałam się bardziej wyczulona, a ten zapach był od samego początku i mi w ogóle nie przeszkadzał. Oprócz tego, po upływie miesiąca od kiedy zaczęłam jej używać, zauważyłam małe grudki na rzęsach, być może, nakładałam jej za dużo. Widzicie, tak ją kocham, że nie dopuszczam do siebie myśli, że coś się może w niej zmieniać, na negatyw :D
Czy polecam ? Oczywiście... jest jedną z lepszych maskar, jakich kiedykolwiek używałam.
Czy kupię ponownie ? Bardzo możliwe, ale chyba w innym kolorze, bardziej uniwersalnym ;)

Ogólne informacje
- pojemność : 13.1 ml
- dostępność : sklepy internetowe, przypuszczam, że niektóre drogerie np. Rossman
- należy zużyć po 6 miesiącach od otwarcia
- czarne, plastikowe opakowanie, sylikonowa szczoteczka
- więcej inf. znajdziecie tu : Informacje od producenta

 Moja ocena
Cena (60 zł) - 2/10
Kolor (z tego co się dowiedziałam, dostępne są jeszcze inne kolory np. czarny, brązowy) - 9/10
Opakowanie/szczoteczka - 8/10
Spełnianie swojego zadania (wydłużanie, podkręcanie, zagęszczanie rzęs) - 7/10
Trwałość - 10/10

Razem - 36/50

Gdyby nie ta okropna cena, ogólna ocena produktu byłaby znacznie wyższa ;)


(opakowanie/aplikator maskary)
przepraszam na drugim zdjęciu, za uszkodzony paznokieć
ale niechcący złamałam go w trakcie robienia zdjęć i zapomniałam
go wyrównać, ale na obecną chwilę, jest już w lepszym stanie


 (przed)

(po)


Napiszcie w komentarzu co sądzicie o tej maskarze, lub, czy kupicie ją ? ;)
Dziękuję za Wasze opinie :)

Buziaki :*

piątek, 1 lipca 2011

Wybierz mnie !

Witam.

Przepraszam, że nie pisałam kilka dni notek, ale po prostu nie miałam czasu i jakoś nie mogłam się za to zabrać. W najbliższej przyszłości planuję 2 notki, z zakupami i recenzją lakierów Wibo.
Za to dziś, coś co najbardziej lubię czyli lakiery, a konkretniej manicure.  Essence - 38 Choose Me  to prawie idealne odwzorowanie lakieru Orly - Halley’s Comet. Jak zobaczyłam pierwszy raz lakier z Essence byłam do niego nastawiona trochę sceptycznie, nawet planowałam go sprzedać, ale jak nałożyłam go na paznokcie, pomyślałam "to ten wspaniały niebieściak-debeściak" :P
I tak oto zaczęła się moja przygoda z tym lakierem. Już po jakimś czasie wylądował na moich paznokciach. 

Na zdjęciu 1 warstwa lakieru Essence - 55 Let's Get Lost na spód i 2 warstwy Essence - 38 Choose Me.





Napiszcie w komentarzu co sądzicie o tym lakierze i czy planujecie go kupić :)

PROSZĘ WAS O ZOSTAWIANIE KOMENTARZY ORAZ DODANIE SIĘ DO OBSERWATORÓW, TO DLA MNIE WAŻNE, BY JAKOŚ PROWADZIĆ TEGO BLOGA.
DZIĘKUJĘ WSZYSTKIM  ZA KOMENTOWANIE I OBSERWOWANIE MOJEGO BLOGA !
Pozdrawiam, buziaki :*:*:*

sobota, 18 czerwca 2011

Wszyscy mają Cracka, mam i ja !

Tak! Moje marzenie się spełniło! W końcu przyszedł do mnie, mój wcześniej zamówiony LAKIER PĘKAJĄCY! Ale może zacznę od początku moją historię.
Już jakiś czas temu zapanował szał na lakiery pękające. Ja jako maniaczka wszystkich lakierów, oczywiście jeden pękacz zapragnęłam mieć. Dobrze się składało, bo w przeciągu następnych dni miałam jechać na małe zakupy. Będąc na zakupach oczywiście odwiedziłam drogerie Natura i niestety się zawiodłam. Nigdzie nie było śladu mojego lakieru z wishlisty. Polując na niego ok. 3 tygodni, nie mogłam go dorwać :(
W końcu wpadłam, na dość dobry pomysł. Weszłam na Allegro i zaczęłam szukać lakieru pękającego z Essence (akurat tego, ponieważ bardzo cenię sobie tą firmę i chciałam właśnie od nich mieć mój 1-szy lakier pękający). Znalazłam dość dużo ofert, ale we szystkich był ten lakier w kolorze BIAŁYM, a takiego nie chciałam. Obserwowałam aukcje przez kilka dni, aż w końcu pojawił się Essence - 01 Crack Me ! Black. Bez większego zastanowienia się wcisnęłam Kup Teraz i tak zostałam szczęśliwą posiadaczką lakieru pękającego :)

Mój "Kochany", przyszedł do mnie w piątek i już dziś 'wskoczył' na moje paznokcie w połączeniu z 2 innymi lakierami, oczywiście z Essence.

Tak się prezentują :


(tu przykładowo lakier Essence - 55 LET'S GET LOST, znajdujący się na 3 paznokciach)

(a tu wszystkie lakieru, które użyłam do tego mani)
(od lewej : Essence - 01 Crack Me ! Black, Essence - 55 LET'S GET LOST, Essence - 74 FALL FOR ME)

Na 3 paznokcie nałożyłam dwie warstwy jasnego, błękitnego lakieru (Essence - 74 FALL FOR ME), a na 2 paznokcie, jedną warstwę nieco ciemniejszego, niebieskiego lakieru (Essence - 55 LET'S GET LOST). Po nałożeniu pękacza, paznokcie utrwaliłam oraz nabłyszczyłam lakierem Essence - 01 ABSOLUTE PURE.

Jak na razie mój manicure z użyciem tylko i wyłącznie lakierów z Essence, sprawdza się dobrze :)

Chcę jeszcze wspomnieć, że lakiery z Essence nie są wysyłane mi przez nikogo do recenzji, kupuję je sama za swoje, własne pieniądze. Mam ich tak dużo, ponieważ bardzo lubię tą firmę.


*********************************************************************
Tak jak do tej pory nie miałam żadnego lakieru pękającego, tak teraz mam dwa.
W środę kupiłam lakier pękający z Vipery w kolorze 1 z serii SALAMANDRA.
Jest to piękny błękitno-morski kolor.
Gdy nałożymy cienką warstwę lakier nam się złuszczy lub delikatnie popęka, gdy nałożymy grubą warstwę lakier stworzy nam piękne wzory :)
Ja miałam go na paznokciach 3 dni i nic się z nim nie stało :)
Nałożyłam go na lakier Bell - 414 z serii Glam Wear i wyglądali razem pięknie.
Kupiłam go za cenę ok. 14 zł w małej drogerii w moim rodzimym miasteczku :)


Napiszcie w komentarzu co sądzicie o lakierach pękających, czy macie jakieś i czy podoba Wam się mój manicure :)
Pozdrawiam Was gorąco, buziaki :*:*:*
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...