środa, 15 lutego 2012

Queen Helene - Mint Julep Masque - recenzja

Dziś troszkę z pielęgnacji. Przedstawiam Wam kosmetyk, który mogę nazwać "przeciętniakiem", czyli Mint Julep Masque z Queen Helen.
Może kilka słów od producenta ---> KLIK
Produkt raczej dość znany i przez wielu polecany (przede wszystkim, przeznaczony dla osób z trądzikiem i przetłuszczającą się cerą, ja posiadam cerę mieszaną). Osobiście byłam bardzo pozytywnie do niego nastawiona i już pierwszego dnia, jak do mnie przyszedł, sprawdziłam jego "moce". Umyłam swoją twarz, nałożyłam maseczkę i czekałam ;) Starałam się przykryć nią nos wraz z zaczerwienionymi okolicami, czoło i brodę. Nie nakładałam go na policzki, które są w bardzo dobrej formie, po prostu, nie ma sensu jakoś ich obciążać zbędnymi produktami.
Producent poleca przytrzymać ją na twarzy około 15-20 minut. Tak właśnie zrobiłam. Już po 3 minutach czułam działanie mięty, w pierwszej chwili, przerażając się. Efekt ściągnięcia skóry był dość duży, tak samo jak zmrożenie jej, a maseczka zastygała, powoli wykruszając się z twarzy. Mimo to, zostawiłam ją przez tyle, ile jest polecane. Aplikacja jej była bardzo przyjemna, rozprowadza się genialnie, jest bardzo gładka oraz gęsta. Nie musimy nakładać zbyt grubej warstwy, a nie polecam nakładać warstwy cienkiej, bo według mnie, nie osiągniemy pożądanego efektu. Zmywała się równie dobrze, jak nakładała. Potrzebujemy wyłącznie ciepłej wody i swoich paluszków ;) Po zmyciu tego produktu, twarz osuszyłam ręcznikiem. Moje pierwsze wrażenie... już nie wspominając o pięknym zapachu, w którym się zakochałam (miętowy - który kojarzy mi się z miętowymi lodami i wakacjami, ahh..) skóra w okolicach nosa była mniej zaczerwieniona niż zwykle, za co przyznaję tej masce duzego plusa. Oprócz tego twarz była odświeżona i wyglądała naturalniej. Co okazało się później, kiedy użyłam jej kilka razy, że sprawia jedynie to... nie zapobiega powstawaniu nowych "niespodzianek", a te które występują na mojej twarzy, łagodzi w minimalnym stopniu... sprawia, że cera wokół nich nie jest zaczerwieniona.
Skóra po niej nie była i nie jest przesuszona, w żaden sposób.
Zakupiłam ją na Allegro (tam jest ogólnie dostępna) za około 20 zł.

Ogólnie rzecz biorąc, jest przeciętna. Oczywiście kocham ją za zapach, kolor, konsystencje i to, że nadaje naturalności skórze + fakt, że można się przy niej zrelaksować.
Wydaje mi się, że na innym typie cery, sprawdziłaby się lepiej, więc... jeżeli lubicie takie produkty (i ten zapach) polecam. A jeżeli będziecie tego samego zdania co ja, dajcie znać ;)




Napiszcie w komentarzu czy używaliście tej maseczki, jeśli tak, co o niej sądzicie, bądź... czy postanowicie ją wypróbować ? :)
Muszę podziękować za Wasze komentarze/opinie i obserwowanie mojego bloga :)
To niezwykle miłe :)
Dziękuję :*

Buziaki :*

niedziela, 12 lutego 2012

False Lash Effect Mascara - MAX FACTOR

Maskara to rzecz, którą ubóstwiam i jeżeli miałabym wybrać jeden kosmetyk, bez którego nie ruszę się z domu, zdecydowanie, bez żadnego cienia wątpliwości, wybrałabym ten produkt. Używałam już wielu tuszy do rzęs, z przeróżnych firm... począwszy od czegoś taniego, typu Essence, czy Wibo, skończywszy na tuszach z Chanel i próbce maskary z Estee Lauder. Już byłam gotowa do zakupy pełnowymiarowego opakowania maskary z Estee Lauder (Sumptuous Mascara), ale przez przypadek trafiłam na tego cudaczka z Max Factor (dokładna nazwa to False Lash Effect, Full Lashes, Natural Look Mascara, kolor DEEP BLUE). Przeglądając oferty internetowych sprzedawców (Allegro), natrafiłam na ten kosmetyk. Przede wszystkim, w oczy rzucił mi się kolor - ni to granat, ni błękit. Powiedziałabym, że ten kolor śmiało możemy nazwać KOBALTOWYM. Uwielbiam go, dlatego po niedługim zastanawianiu się nacisnęłam "Kup Teraz". Czasem przydałoby się zabrać mi Internet :D Im więcej z niego korzystam (szczególnie siedząc w sklepach online) tym bardziej mój portfel staje się szczuplejszy. Mniejsza z tym... wracajmy do recenzji produktu ;)
Tak jak wyżej wspomniałam, tusz zamówiłam na Allegro za około 30 zł, co uważam, że jest wielką okazją, natomiast producent podaje oryginalną cenę w wysokości 60 zł ! + polecam szukać cenowych okazji (np. na Allegro), nie kupujcie jej w drogeriach, za tak ogromną kwotę, jak 60 zł.
Paczuszka przyszła do mnie już po kliku dniach, a w niej, jakieś mniej istotne rzeczy i maskara.
Po otworzeniu jej, można tak to ująć, przeraziłam się szczoteczki, która jest dość sporych rozmiarów, a co za tym idzie, bałam się, że jest zbyt duża jak na moje, króciutkie rzęsy. Oprócz tego, kolor na żywo jest jeszcze bardziej intensywny i piękniejszy, niż na zdjęciach, w cieniu wgl nie zauważalny jest niebieski pigment (wygląda na czarny), lecz w słońcu możemy dostrzec jego prawdziwą barwę.
A teraz kilka słów o tym jak się sprawdza... aplikacja sylikonową szczoteczką jest bardzo przyjemna, lecz mam niewielki problem z dokładnym rozprowadzeniem tuszu na krótkich włoskach, tuż przy samym, wewnętrznym kąciku oka, więc pokrywam ich same końcówki, lecz nie jest to coś, czego nie mogę przeżyć ;) Rzęsy pomalowane są w miarę równomiernie. Zdecydowanie wyglądają na dłuższe, lecz nie powiedziałabym, że gęstsze.
Za co przede wszystkim kocham tą maskarę ? Za trwałość... pozostaje nienaruszona przez kilkanaście godzin, nie wykruszając się, mimo tego, że czasem zdarza mi się pocierać oczy palcami (staram się tego oduczyć, ale jakos mi nie wychodzi :(. ) Testuję ją już około 1,5 miesiąca i znalazłam też minusa, w zasadzie, nie do końca... sama nie wiem czy to zdarzyło się naprawdę, albo ja sobie coś wymyśliłam. Zmienił się zapach maskary, na bardziej chemiczny/toksyczny. Przypomina mi zapach mokrego cementu. Możliwe, że stałam się bardziej wyczulona, a ten zapach był od samego początku i mi w ogóle nie przeszkadzał. Oprócz tego, po upływie miesiąca od kiedy zaczęłam jej używać, zauważyłam małe grudki na rzęsach, być może, nakładałam jej za dużo. Widzicie, tak ją kocham, że nie dopuszczam do siebie myśli, że coś się może w niej zmieniać, na negatyw :D
Czy polecam ? Oczywiście... jest jedną z lepszych maskar, jakich kiedykolwiek używałam.
Czy kupię ponownie ? Bardzo możliwe, ale chyba w innym kolorze, bardziej uniwersalnym ;)

Ogólne informacje
- pojemność : 13.1 ml
- dostępność : sklepy internetowe, przypuszczam, że niektóre drogerie np. Rossman
- należy zużyć po 6 miesiącach od otwarcia
- czarne, plastikowe opakowanie, sylikonowa szczoteczka
- więcej inf. znajdziecie tu : Informacje od producenta

 Moja ocena
Cena (60 zł) - 2/10
Kolor (z tego co się dowiedziałam, dostępne są jeszcze inne kolory np. czarny, brązowy) - 9/10
Opakowanie/szczoteczka - 8/10
Spełnianie swojego zadania (wydłużanie, podkręcanie, zagęszczanie rzęs) - 7/10
Trwałość - 10/10

Razem - 36/50

Gdyby nie ta okropna cena, ogólna ocena produktu byłaby znacznie wyższa ;)


(opakowanie/aplikator maskary)
przepraszam na drugim zdjęciu, za uszkodzony paznokieć
ale niechcący złamałam go w trakcie robienia zdjęć i zapomniałam
go wyrównać, ale na obecną chwilę, jest już w lepszym stanie


 (przed)

(po)


Napiszcie w komentarzu co sądzicie o tej maskarze, lub, czy kupicie ją ? ;)
Dziękuję za Wasze opinie :)

Buziaki :*

czwartek, 9 lutego 2012

Turkusowy manicure :)

Jak wiecie, jestem ogromną fanką manicuru (+ zapuściłam pazurki, zobaczcie jakie są długie. Bardzo się z tego powodu cieszę i może zrobię notkę o mojej pielęgnacji ich) i nigdy nie pogardzę kolorem na moich paznokciach.
Tym razem postawiłam na coś, dość mocnego. Teal Blue, to przepiękny turkusowy kolor. W połączeniu z 02 Circus Confetti z Essence, wygląda jeszcze lepiej. Postanowiłam, że lakierem ze specjalnym efektem, pomaluję tylko jednego paznokcia, co wynika, jedynie z mojego lenistwa. Przeraziła mnie wizja męczenia się z każdym pazurkiem, zmywając tą paskudę (oczywiście, nie paskudnego ze względu na wygląd, lecz problemy z pozbyciem się go ;))
Ten mani miałam około 3 dni... paznokcie były praktycznie nienaruszone. Za to oczywiście plusik ;)
Użyłam normalnej bazy oraz top coat'u :)
Oczywiście, polecam te lakiery, bardzo je lubię, praktycznie za wszystko ! A lakier z dużą ilością płatków brokatu z Essence, możemy mieszać z różnymi kolorami innych lakierów ;) Równie świetnie będzie wyglądał z różem, fioletem i złotem ;)

Więcej informacji znajdziecie tu:
Recenzja lakierów firmy e.l.f + trochę informacji o lakierach Essnece.



Jeżeli podoba Wam się mój manicure, bądź wypróbujecie go na sobie (może z innym lakierem w połączeniem z brokacikiem z Essence), zapraszam do komentowania oraz obserwowania :)

Buziaki :*

niedziela, 5 lutego 2012

Coś na usta...

Nie jestem ogromną fanką produktów do ust, ale czasami, mam ochotę zabawić się kolorem i coś na nie nałożyć :)
Te produkty pokazywałam w letnich zakupach, natomiast dziś, przyszła pora na ich recenzje.

Pierwszy z nich to
Essence - Stay with me - longlasting lipgloss. Błyszczyk, który zdecydowanie zauroczył mnie swoim, soczystym, pięknym kolorem (03 CANDY BAR).
Przede wszystkim, dostępnych jest, wiele kolorów (od kolorów nude, po wyraziste róże i fiolety), dzięki czemu, możemy wybrać coś idealnego dla siebie.
Jeżeli chodzi o trwałość... utrzymują się dość długo, ze względu na swoją konsystencje - gęstą oraz klejącą. Kolor schodzi z ust równomiernie i nie zbiera się w tzw. zmarszczkach na naszych wargach.
Oczywiście pięknie pachnie... uwielbiam zapachy błyszczyków Essence.
Bardzo Was przepraszam, ale nie byłam w stanie zrobić zdjęcia aplikatora, który posiada ten produkt, mam nadzieję, że mi wybaczycie.
Czy znalazłam jakieś minusy w tym produkcie ? Raczej nie
, oprócz rzeczy której nienawidzę, czyli przyklejania się włosów do moich ust...grrrr. :(
Mimo to, polecam, jeżeli lubicie tego typu błyszczyki. :)


Ogólnie informacje :
Pojemność - 4 ml
Należy zużyć wciągu 12 miesięcy od otwarcia
Dostępność - Drogerie Natura + niektóre, większe Rossmany
Cena - około 9 zł
Ocena - 9/10


(Essence - Stay with me - longlasting lipgloss)
03 CANDY BAR
  
Soft Mat Lipcream to chyba kultowy produkt firmy MANHATTAN. Większość bloggerek miała z nim kontakt i wypowiada się na jego temat pozytywnie. Ja też dołączam się do tego grona.
Mimo, że nie lubię matu na swoich ustach, ten produkt, matowy właśnie, nie przeszkadza mi w jakimś, większym stopniu. Jego plusy... przepiękny zapach, wydaje mi się, że wyczuwam wanilię ;) Następna rzecz, kolor (53 M - bardzo podobny do koloru błyszczyka, pokazanego wyżej) oraz trwałość. Na ustach utrzymuje się około 3-4 godzin, lecz... zbiera się w kącikach ust i rowkach. Bardzo tego nie lubię. Oprócz tej barwy, znajdziemy jeszcze kilka innych. Widziałam jasne róże, bardziej soczyste kolory i beże, jeden nawet sama posiadam KLIK ;)
Niestety, ale przy tym produkcie, znalazłam wadę, strasznie wysusza moje usta ! Musiałam nakładać pod niego balsam, mocno nawilżający. + wygląda bardzo nieładnie, gdy na ustach mamy skórki... polecam (przed nałożeniem go) zrobić cukrowy peeling na usta :)

Ogólnie informacje :
Pojemność - 6,5 ml
Należy zużyć wciągu 24 miesięcy od otwarcia
Dostępność - Drogerie Natura + niektóre, większe Rossmany
Cena - około 15 zł
Ocena - 8/10


(MANHATTAN - Soft Mat Lipcream)
53M



































Na koniec, produkty pokazane na ustach :)

(Produkty na ustach)





































 Uff... to chyba wszystko na temat tych, dwóch produktów ;)
Napiszcie w komentarzu co o nic sądzicie, czy używaliście ich, a może, zachęciłam Was do ich kupna ?
Dziękuję Wam pięknie.

Buziaki :*

+ taka mała ciekawostka... przed sekundą zauważyłam, że jest już ponad 8000 wejść !
Dziękuję Kochani :*

niedziela, 29 stycznia 2012

Perfumy...

Każda kobieta lubi pięknie pachnieć, mieć swoją ulubioną woń, po którą z przyjemnością sięga każdego ranka oraz patrzeć na wspaniałe, fantazyjne lub klasycznie buteleczki. Według własnego gustu, wybieramy zapach, który najbardziej Nam odpowiada.
Natomiast ja, zdecydowanie preferuję słodkie, delikatne, bardzo kobiece zapachy, które kojarzą mi z najpiękniejszą porą roku - latem. 
Dziś przedstawię Wam kilka moich flakoników z perfumami. Wybrałam te, które uważam za najpiękniejsze, pod względem zapachu oraz designu buteleczki :)


 LOLITA LEMPICKA

 Opis produktu :
(informacje pochodzą z Wizażu)
 Pierwszy z zapachów Lolity Lempickiej - kobiecy, zmysłowy, kwiatowo-orientalny. Jasny i niepokojący. Wprowadza nas w zaczarowany świat fantazji. Uwodzi aromatem i flakonem w kształcie jabłka - zakazanego owocu. Oplata z lekkością bluszczu, kusi kontrastami anyżku, kwiatów i słodkich migdałów, by na koniec spowić ciepłem wanilii, słodyczą karmelu i elegancją wetiwerii z akordem niepokojącego piżma. Niebezpieczny, jak ogień pod lodem i... jak kobieta. Występuje w jednym stężeniu - wody perfumowanej.

nuta głowy: lukrecja, bluszcz, anyż gwiaździsty z dodatkiem orientalnych nut kwiatowych
nuta serca: fiołek, irys, wiśnia amarena
nuta bazy: wanilia, pralinka, bób tonka, wetiweria, piżmo, paczula.

 Moja opinia :
 Chyba wicie z jakiego powodu kupiłam te perfumy ? ;)
Oczywiście, urzekła mnie buteleczka. Niecodzienna, fantazyjna i przede wszystkim, przepiękna.
Jeżeli chodzi o zapach... jest bardzo przyjemny, słodki i kobiecy, taki, jaki lubię najbardziej.
Utrzymuje się długo na ubraniu, do kilkunastu godzin ! Jest bardzo intensywny.
Wiem, że niektóre kobiety nie przepadają za tym zapachem, twierdząc, że jest nieuniwersalny, natomiast ja jestem w nim zakochana. Nałogowo używałam go w 2011 r. Niestety, wykorzystałam go do samego dna.
Czy kupię ponownie ? Bardzo prawdopodobne, ale poczekam na jakąś promocję w Super-Pharm.

Cena (według producenta) :
  180 zł / 30 ml; 270 zł / 50 ml; 350 zł / 100 ml


 ORIFLAME - PRECIOUS MOMENTS

Opis produktu :
(informacje pochodzą z Wizażu)
Pięknie oszlifowany flakon uwieńczony korkiem w postaci odpinanego pierścionka skrywa fascynujący zapach wzbogacony diamentowym pyłem.Wyczuwalne soczyste nuty jabłka i poziomki idealnie współgrają z kwiatowym sercem,a charakteru kompozycji dodają ciepłe akordy drzewne.Przed użyciem należy delikatnie wstrząsnąć flakonem,aby równomiernie wymieszać drobinki,które rozświetlą skórę cudownym blaskiem

Nuty zapachowe:
nuta głowy: czarna porzeczka, czerwone jabłko, jeżyna, poziomka
nuta serca: jaśmin, magnolia
nuta bazy: piżmo, karmel, akordy drzewne

Moja opinia :
I znów... kupiłam coś ze względu na wygląd, lecz zapach też się liczy, ale w takich przypadkach, w mniejszym stopniu ;)
Oriflame - Precious Moments to ciężki do opisania zapach.  Jest świeży, owocowy, a zarazem, według mnie, odrobinę klasyczny. Na początku, był dla mnie duszący, nie przepadałam za nim, ale po pewnym czasie, przekonałam się do niego. Często używam go nadzień, lecz bardziej pasuje na większe wyjścia.
Uwielbiam ten flakon, przypominający diament. Dodatkowo, pyłek/brokat znajdujący się w środku dodaje mu specjalnego "charakteru". Na butelce, pierwotnie znajdował się pierścionek, ale musiałam go zdjąć i położyć w swoim kuferku na biżuterię :D
Trwałość perfum jest średnia, utrzymują się kilka godzin, lecz da się to im wybaczyć.

Cena (według producenta) :
 90zł / 50ml


YVES ROCHER - AQUARELLES VEGETALES

 Opis produktu :
(informacje pochodzą z Wizażu)
 Soczyste owoce pełne słońca, zmoczone letnim deszczem... To była inspiracja do stworzenia tego owocowego zapachu, z lekką nutą cytrusową. Zapachu buzującego latem, wakacjami i radością.
Doskonały na ciepłe dni, zapewni świeżość i lekkość.

Nuty zapachowe: passiflora, cytryna, klementynka, pomarańcza.

 Moja opinia :
Tak ! Zdecydowanie to mój zapach ! Zakochałam się w nim od pierwszego...powąchania ;)
Słodki, świeży, a przede wszystkim letni zapach. Kiedy mam dość zimy, wyciągam te perfumy, używam ich i od razu robi mi się cieplej :)
Niestety, muszę ponarzekać trochę na ich trwałość. Co tu dużo mówić, nie są trwałe !
Przestaję je czuć, już po około godzinie. Nie mam pojęcia czemu tak się dzieje. Może po prostu przyzwyczajam się do nich? Lub stają się mało intensywne... nie wiem, po prostu, nie wiem.
Szkoda, bo tak jak wyżej napisałam, uwielbiam je.
Natomiast, znalazłam plusa. Są bardzo wydajne. 75 ml używam już rok, mimo mojego nałogowego korzystania z nich, w okresie wiosenno-letnim. Została mi końcówka, ale jak się skończą, polecę po drugą buteleczkę.
Gorąco polecam ! :)

Cena (według producenta) :
115zł / 100ml


 ELIZABETH ARDEN - 5TH AVENUE

 Opis produktu :
(informacje pochodzą z Wizażu)
Zapach na każdą okazję. Elegancki, ale i frywolny. Prosty, ale i skomplikowany...jak kobieta.

Nuty zapachowe:
nuta głowy: jabłko, brzoskwinia, drzewo różane, ananas
nuta serca: frezja, róża, jaśmin, kosaciec florencki
nuta bazy: cedr, ambra, piżmo.
 
 Moja opinia :
Fakt,  ten zapach jest elegancki, bardzo elegancki. Zdecydowanie wybieram go na ważne wydarzenia, kiedy potrzebuję coś prostego, uwieńczającego mój strój. To ten zapach.
Wydaje mi się, że nie przypasuje młodym Paniom, bynajmniej, większości.
Co tu dużo go opisywać... po prostu, klasyk ! I tego się trzymajmy.
Buteleczka... nieskomplikowana, złota, ozdobna. Pięknie prezentuje się na półce z kosmetykami.
Oczywiście polecam osobom, które preferują takie zapachy.

Cena (według producenta) :
50zł / 30 ml


 TRUTH CALVIN KLEIN

  Opis produktu :
(informacje pochodzą z Wizażu)
 'Truth' urzeka prostotą opakowania, a sam zapach przypomina swoją lekkością i świeżością wiosenny poranek. 'Truth' należy do tych rzadkich perfum, które łączą w sobie niezwykłą delikatność z wszechogarniającą zmysłowością.

Nuty zapachowe:
nuta głowy: cytryna, bergamotka, bambus
nuta serca: sandałowiec, peonia
nuta bazy: wanilia, biała ambra.

Moja opinia :
Te perfumy opiszę krótko. Piękne !
Dla mnie, mocne, zarazem świeże, ale nie duszące. Trudny zapach, który może nie przypasować każdemu.
Nie używam ich nadzień, raczej polecam na wieczorne wyjścia.
Znalazł się też minus, cena. Ze względu na nią, nie kupię drugiej buteleczki.

Cena (według producenta) :
ok. 216zł / 50ml  


 YVES ROCHER - SO ELIXSIR

  Opis produktu :
(informacje pochodzą z Wizażu)
Urzekająca zapachem orientalna kreacja z 2009 roku takich kreatorów jak Olivier Creps, Marie Salamagne i Jecgues Cavallier.
Nuty zapachowe: bergamotka, róża damasceńska, jaśmin, esencja paczuli, bób tonka i ekstrakt kadzidła - zapach prawdziwie kobiecy, ciepły, otulający i zmysłowy niczym orientalne olejki.
Podaruj sobie odrobinę rozkoszy w chłodne jesienne wieczory...

Nuty zapachowe: bergamotka, róża damasceńska, jaśmin, esencja paczuli, bób tonka, ekstrakt kadzidła

Moja opinia :
Uwielbiam jaśmin pod każdą postacią, dlatego pokochałam te perfumy.
W zwykłej, proste buteleczce, kryje się niezwykły zapach !
Ahhh... rozpływam się jak go wącham. Utrzymuje się bardzo długo, podobnie jak Lolita Lempicka. I również znalazł się w moich ulubieńcach 2011 roku.
Na zdjęciu widzicie, prawie pustą, pierwszą butelkę tych perfum. Jak wycisnę z niej ostatnią kroplę, to wyciągnę kolejny flakonik z pudełeczka, który czeka na swoją kolej.
Gorąco polecam wszystkim fankom jaśminu i nie tylko ! :)

Cena (według producenta) :
Cena: 195zł / 50ml


ORIFLAME - ENIGMA

  Opis produktu :
(informacje pochodzą z Wizażu)
Uwodzicielski wdzięk róży i rozkwitającego nocą jaśminu łączy się ze zmysłowością paczuli, nadając kompozycji intensywność i głębię.

Nuty zapachowe:
nuta głowy: kwiat brzoskwini, frezja, czarna róża
nuta serca: jaśmin, kwiat pomarańczy
nuta bazy: drzewo sandałowe, orchidea, ambra, paczula

Moja opinia :
Ostatni już zapach, o którym możecie przeczytać w tej notce - Enigma.
Bardzo zmysłowy zapach. Dostawałam dużo komplementów, gdy go używałam.
Ten zapach, sama nie wiem czemu, kojarzy mi się z nocnymi spacerami po ogrodach.
Bardzo, bardzo go lubię, może w dużej części za buteleczkę ;)

Cena (według producenta) :
Cena: 109zł / 50ml


I w taki sposób przedstawiłam Wam moje perfumy, nie wszystkie, ale tych "wybrańców".
Napiszcie w komentarzu czy macie któreś z tych perfum, bądź planujecie kupić i co o nich sądzicie.

Buziaki :*

sobota, 15 października 2011

Ziaja kremy do rąk - recenzja, przeprosiny + mały bonusik

Witajcie.

Na samym początku chciałam Was ogromnie przeprosić za moją dłuuugą nieobecność. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie, ale miałam ku temu powody. Na początku Blogger sprawiał mi duże problemy, następnie nawalił mi laptop, cierpiałam na brak czasu i po powrocie z zajęć nie miałam już siły na nic.
Dziś wracam do Was z krótką recenzją kremów do rąk z Ziaji.
Posiadam trzy o różnych zapachach - kozie mleko, oliwkowe i kokosowe.
Zaczynamy recenzję !

OPIS PRODUCENTA

Oliwkowa, naturalna odżywka skóry - krem jest przeznaczony dla skóry suchej i normalnej.
Odżywczy krem regenerujący skórę rąk i paznokcie.

Sposób użycia :
Krem wmasować w skórę dłoni po każdym myciu. Przy bardzo przesuszonej skórze 1-2 razy w tygodniu stosować dodatkowo oliwkową maskę do rąk i paznokci.


Kozie mleko, odżywianie, wygładzanie - krem przeznaczony jest dla skóry suchej i skłonnej do zmarszczek.
Aktywny preparat o bogatej, nowoczesnej formule, regenerujący skórę suchą i mało elastyczną

Sposób użycia :
Krem wmasować w paznokcie i skórę dłoni. Stosować kilka razy dziennie, zwłaszcza po myciu rąk.

Kokosowa terapia skóry i zmysłów - krem pielęgnujący skórę narażoną na częsty kontakt z detergentami i wrażliwą. Zmiękcza i wygładza skórę dłoni. Wzmacnia paznokcie. Dodatkowo zapewnia przyjemne uczucie świeżości i podnosi komfort stosowania

Sposób użycia :
Krem nanieść na umytą skórę dłoni i delikatnie wsmarować. Stosować kilka razy dziennie.


KONSYSTENCJA I KOLOR

Każdy krem ma biały kolor. 
Ich konsystencja jest średnio gęsta, rozprowadza się bardzo dobrze, dokładnie i szybko się wchłania. 
Jest wydajny.

9/10

OPAKOWANIA, DOSTĘPNOŚĆ I CENA

Opakowania są tradycyjne - plastikowe, spłaszczone tubki. Są solidne i jeszcze mi się nie zniszczyły.
 Krem można łatwo wydostać z pojemniczka.
Te produkty możecie dostać w mniejszych sklepikach i różnych drogeriach np. Rossmanach, za niewielką cenę, około 7 zł.
Mają 80 ml pojemności.

9/10

DZIAŁANIE
Kremy nie mają jakiegoś wspaniałego działania. Fajnie nawilżają skórę, wygładzają ją, ale na dość krótki czas. Nie wygładzają zmarszczek. Na paznokcie również fajnie nie działają, natomiast ładnie nawilżają skórki, na dość długi czas.
Mają bardzo przyjemne zapachy, ale zapach kremu kokosowego, powoli zaczyna mi przeszkadzać, jest dość mdły.

5/10

Ogólna ocenia - 23/30

Czy polecam ? - Tak, jeśli chcecie tani krem, który nawilży wasze skórki, ma ładny zapach i jest wydajny.
Natomiast, jeżeli szukacie kremu mocno nawilżającego, to ten się nie sprawdzi.


Teraz mały bonusik. Niedługo planuję małe rozdanie, w którym będzie mogli wygrać lakiery firmy Essence. Jeszcze nie wiem kiedy je zorganizuję, ale NA PEWNO odbędzie się przed Świętami Bożego Narodzenia.
Więc czekajcie i czekajcie :)


I to na tyle :)
Napiszcie w komentarzu co sądzicie o tych kremach, czy próbowaliście ich.
Dziękuję Wam również za wsparcie, komentarze w tym czasie jak mnie nie było :)

JEŻELI PODOBA CI SIĘ MÓJ BLOG ZAPRASZAM DO KOMENTOWANIA I OBSERWOWANIA :)

Buziaki :*
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...